Wymyśliła sobie kurka,
że zostanie miss podwórka.
I od rana piórka stroszy
i na grzędzie się panoszy...
Dziobek pięknie wyczyściła,
rzęsy z trawy dokleiła...
aż się inne kury śmiały,
z tych zabiegów, przez dzień cały.
Wyszła wreszcie upiększona,
przez koguta prowadzona,
wprost z kurnika na podwórko...
Przygładziła jeszcze piórko
co na głowie jej sterczało...
Jakby tego było mało,
autografy dawać chciała
juz długopis wyjmowała...
Wszystkie kury chichotały
i do głowy jej pukały.
Ale ona niewzruszona
dumnie przez podwórko kroczy
łapki wysoko podnosi
by ich w błocie nie zamoczyć.
Gdy gosposia ją ujrzała
w mig za skrzydła ją złapała
i na obiad zaprosiła...
Jako gościa honorowego
w postaci ...Dania Głównego.